Bo to się zwykle tak zaczyna…
Sam nawet nie wiesz jak i gdzie …


Tak śpiewał Fogg ale ja dziś nie będę śpiewała – nie chcielibyście tego słyszeć 😀

Chciałam nawiązać do historii stołu, który widzicie na zdjęciu powyżej. Stół wystawił jeden z sąsiadów, gdy mieszkałam jeszcze w bloku w mieście.

Krótko mówiąc chciał się go pozbyć… i całe SZCZĘŚCIE! Bo tym sposobem mam go ja i cieszę się z tego ogromnie.


Stół miał bardzo ładne drewniane nogi ale fatalny plastikowy blat! Początkowo stał w salonie i służył mi jako biurko do pracy. Nie nacieszyłam się nim długo bo zaraz po przeprowadzce na wieś trafił do piwnicy, gdzie czekał na odnowienie.
Stał tak kilka miesięcy aż w końcu któregoś dnia posłużył mi do niecnego planu spotkania się z synem pewnego stolarza 😉


Na zdjęciu powyżej widzicie jak stół wyglądał tuż po przejęciu 😉 Zżółknięta farba i paskudny plastikowy blat (nie widać tego ale musicie mi wierzyć na słowo). Ahaa plastikowy ale imitacja marmuru. Możecie to sobie wyobrazić? 



Wybaczcie mi jakość zdjęć ale nie mogę znaleźć lepszych z salonu z czasu gdy stał już tam stół a zapomniałam zrobić zanim zabrałam się do renowacji.

Do roboty! 😉
Na pierwszy ogień poszły nogi.


Szlifowanie do surowego drewna.



Malowanie – etap, który mnie bardzo cieszy bo widzę jak pięknie będzie mebel wyglądał po.



Do pomalowania nóg użyłam białej farby (tej)? Jak to? Przecież finalnie jest czarny. A no tak. Zmieniłam zdanie 😀 Po pomalowaniu stołu na biało uznałam, że nie będzie dobrze wyglądał przy kuchennych meblach, których fronty nie są czysto białe. Szlifowanie od nowa i malowanie na czarno 😀


Oprócz pomalowania i zrobienia nowego blatu podwyższyliśmy też całą konstrukcję. Dodaliśmy po bokach deski tak by pod blatem powstała półka. Dzięki temu stolik jest tej samej wysokości co blat kuchenny.

Wracając do początku naszej historii… Pewnego październikowego wieczoru…. tak powinnam zacząć 🙂 

Czy jesteście gotowi na wooden love story? Daruję Wam szczegóły 😉 W ogronym skrócie… poprosiłam kolegę aby jego tata, który jest stolarzem zrobił dla mnie blat do stołu. Kilka dni… może tydzień później spotkaliśmy się na kawie a dziś pijemy razem kawę codziennie. 

Ten kolega jest już moim mężem 


Na koniec dodaliśmy gałki meblowe z numerami. Służą przede wszystkim do wieszania ściereczek i torby na zakupy. Gałki z numerami przeleżały u mnie kilka lat a są z reGAŁKA.pl


stołki – Ikea / DALFRED 

podkładki – allegro.pl 

plakat mapa – diy (do pobrania TUTAJ) 

kosz na wodę – DIY 

rolety- dekoria.pl 

patera na owoce – kupiona w Kazimierzu Dolnym


Pozdrawiam Ania